Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą góry

Szyderstwem i ironią w naturę ludzką

Czytając tę książkę miałem momenty zawahania. Może nawet zawstydzenia. Z jednej strony osadził, we wszystkich właściwie opowiadaniach, Orkan jako swoich bohaterów ludzi, którzy początkowo nie wiedzą w jaki sposób działa świat, z drugiej bezdusznie z nich kpi. Czasem mną wstrząsało. Bo jak tak można? Wrzucać bohaterów, z którymi czytelnicy zawrą znajomość w świat, który składa się z samych kanalii... i przyrody. Sądziłem, że tak bardzo Orkanowi świat dogryzł, iż ten nie zostawił na nim suchej nitki. Wszędzie kanalie, oszuści, złodzieje, cwaniaki i głupcy! Normalnie proza życia... Ponoć tak mocno odcisnęła swój ślad na twórcy rewolucja w Rosji. Sam o tym mówił wydawcy tomu, który wziąłem za podstawę do zrobienia wersji cyfrowej, Stanisławowi Pigoniowi. Sądzę jednak, że to tylko część prawdy. Z życiorysu pisarza wyłania się wstrząsający obraz. I gdyby się nad nim zastanowić chwileczkę, to przestaje dziwić, że w tych kilku nowelach wyładował się bez hamulców. Niemniej, moja widać czarna...

Pięknie i strasznie było drzewiej

To była chyba czwarta, albo piąta klasa podstawówki, gdy zacny Mikołaj przyniósł mi pod choinkę książkę Tytusa Karpowicza „Księga puszczy”. Nie wiedziałem co mnie czeka. W pierwszym momencie bardzo się ucieszyłem. Znowu poczytam o przygodach Mowgi'ego... Po chwili... Stop! Jakiś Karpowicz? Co to jest? Ani słowa o Riki, tiki, tawi? (dobrze pamiętam imię tego pogromcy węży?) Ale nie ma rady. Biblioteki w święta zamknięte! Po kilkunastu stronach musieli mi przypomnieć o tym, że trzeba czasem spać. Dziki, lisy i jelenie podbiły mnie całkowicie. Dopiero kilka lat później wpadły w moje ręce książki Curwooda i... znowu Karpowicz, i Fiedler... Do wczoraj sądziłem, że nic nie pobije tamtych opowieści. Tymczasem kaprysem losu przeczytałem wspominki lwowskiego wydawcy, który przypomniał atmosferę początku XX wieku panującą w tym staropolskim mieście. I ludzi, których miał przyjemność znać. Najznamienitszych literatów tamtego okresu... A najlepszym z nich miał być Władysław Orkan. Bijąc si...